Kuchnia emiracka

Wczoraj wpadł w moje ręce przewodnik po Dubaju (uściślając w moje oczy, bo była to jedna ze stron internetowych poświęcona temu tematowi). Pierwsze wrażenie było super, dużo zdjęć, trochę porad, przyjemny i pomocny miszmasz informacji. W końcu zajrzałam do działu „kuchnia lokalna” i się zagotowałam – napisano tam, że Emiraty nie posiadają swojej własnej kuchni, po czym wymieniono popularne tu dania, które jednak pochodzą z sąsiednich krajów arabskich i azjatyckich.

Błąd! Nieprawda! Oszustwo!

Owszem, potrawy z innych krajów w regionie są tu popularne (zawijane liście winogron, biryani, hummus, fattoush, etc.), ale nie znaczy to, że nie istnieje kuchnia emiracka. Istnieje i ma się bardzo dobrze.

W którymś z poprzednich postów wspomniałam o możliwości zjedzenia tradycyjnego posiłku w Centrum Kultury w Bastakiyah. Jest to interesująca opcja, bo poza jedzeniem, Centrum organizuje spotkanie z Emiratczykami, którym można zadawać wszelkie nurtujące nas pytania dotyczące ich państwa, kultury i religii.

Jeśli natomiast wolimy typową (choć zupełnie nietypową) restaurację, polecam odwiedziny w Al Fanar, mieszczącą się przy bulwarze Canal Walk w Festival Centre.

W Al Fanar dostaniemy najbardziej tradycyjne lokalne potrawy – kilka odmian przygotowywanego w glinianym piecu tanoor chleba, typowe obiadowe posiłki na bazie ryżu i ryb (podstawowe źródło białka w dawnych czasach… wbrew popularnym założeniom, na co dzień nie jadano wielbłądów), klasyczne desery i napoje.

Więcej o tradycyjnej kuchni w Emiratach już niedługo!

luqaimat (lub ligamat) - tradycyjne pączki na bazie jogurtu podawane ze słodkim syropem

luqaimat (lub ligamat) – tradycyjne pączki na bazie jogurtu podawane ze słodkim syropem

Wnętrze Al Fanar; This photo of Al Fanar Restaurant is courtesy of TripAdviso

Wnętrze Al Fanar; This photo of Al Fanar Restaurant is courtesy of TripAdviso

This photo of Al Fanar Restaurant is courtesy of TripAdvisor

This photo of Al Fanar Restaurant is courtesy of TripAdvisor

Sadaf – restauracja perska (irańska) w Dubaju

Lubię jeść. Ilość postów poświęconych jedzeniu i restauracjom zapewne o tym świadczy, a ja nie mam żadnego interesu w tym, by temu zaprzeczać. Uważam, że w jedzeniu zawarta jest historia i kultura, przeszłość i przyszłość, a także wiele informacji o społeczności, która daną potrawę kultywuje.

Potrawy perskie nie są tak skomplikowane, czy wręcz nachalne jak choćby hinduskie, co nie znaczy, że nie są równie bogate w składniki i przyprawy. Wręcz przeciwnie, często przygotowanie choćby grillowanego kurczaka, to czasochłonny i zawiły proces. Wiele tradycyjnych receptur z rejonu Iranu i Iraku wymaga, aby kurczak przed smażeniem był przynajmniej dwukrotnie gotowany, a po każdym gotowaniu, woda z niego została wylana i zastąpiona nową, świeżą. Dopiero tak oczyszczony z zapachu kurnika jest przyprawiany i smażony na oliwie z oliwek, co zapewnia mu miękkość w środku i kruchość na zewnątrz. Z kolei drób przygotowywany na grilla, jest marynowany w przyprawach i jogurcie, co sprawia, że jest lekko kremowy i mocno soczysty.

Uwielbiam perski ryżaromatyzowany i barwiony szafranem z dodatkiem zereshk – suszonych owoców berberysu. Kwaskowaty smak owoców dodaje potrawie świeżości.

Jak wspomniałam, kuchnia perska jest bogata, ale nie nachalna. Idealna, by skosztować orientu, pozostając w swojej sferze bezpieczeństwa – znane nam mięso (kurczak, wołowina, baranina), warzywa jak z polskiego ogródka (ogórki, pomidory, cebula), ryż lub pieczone ziemniaki. A jednak, dzięki sztuce warzenia i wybierania przypraw, ziół i owoców, jest bardzo od naszej daleka – pachnie historią, dbałością o szczegóły, silną tradycją i szacunkiem dla spożywanych wspólnie posiłków.

W Dubaju najlepszym miejscem skosztowania perskich specjałów jest Sadaf. Trochę bardziej komercyjny przy Marina Walk i trochę bardziej tradycyjny przy Sheikh Zayed Rd., gdzie na piętrze, poza zwykłymi stolikami, znajdują się częściowo zabudowane, częściowo osłonięte ciężkimi, zdobionymi kotarami stoliki „rodzinne”, czyli takie, gdzie te z kobiet, które zazwyczaj zasłaniają całą twarz, mogą poczuć się swobodnie i zdjąć swoje chusty i zasłonki.

This photo of Sadaf Restaurant is courtesy of TripAdvisor

This photo of Sadaf Restaurant is courtesy of TripAdvisor

Restauracja egipska w Dubaju

Kuchnia egipska różni się od innych kuchni arabskich. Przede wszystkim jest cięższa i bardziej afrykańska – jadalne jest wszystko (z mózgiem włącznie). Podobnie jak w specjałach perskich, większość potraw pływa: w sosach, ziołach i wywarach (choć, niestety, nie tak, jak nasz polski śledzik…). Dominują w niej przyprawy i warzywa, głównie fasola, groch, cebula i pomidory.

Moją ulubioną potrawą jest molokhia, podana z ryżem i kurczakiem lub krewetkami. Powiedzenie „ulubiona potrawa” nie oddaje jednak w pełni obsesji, którą mam na punkcie tego dania, a która stała się już legendą powtarzaną zarówno w egipskiej, jak i algierskiej rodzinie mojego męża. Obie strony zgodnie twierdzą, że żołądek mam w pełni zarabizowany.

Arabski żołądek ma również mój mąż, co jest dosyć oczywiste. Od czasu do czasu nachodzi go tęsknota za kuchnią mamy, a kiedy zgra się to z moją chrapką na molokhie, udajemy się do egipskiej restauracji w Dubaju.

Hadoota Masreya (Egipska Baśń) to miejsce, w którym każdy Egipcjanin poczuje się jak na zapiecku u babci (przynajmniej kulinarnie). Miłym akcentem jest również to, że część paląca od niepalącej jest oddzielona grubą ścianą, a wejścia są osobne (w przypadku miejsca obleganego przez Egipcjan-Palaczy-Nad-Palaczami, to bardzo istotne).

Trudno jest mi zwięźle skomentować kartę dań, która zajmuje osiem stron samego tylko jedzenia. Powiem – jest z czego wybierać. Znajdziemy tu potrawy wegańskie, wegetariańskie, typowo mięsne, tradycyjne, bardziej europejskie, zupełnie nieznane i zwykłe, popularne, ale z egipskim zabarwieniem.

Co mogę polecić?

Smażony bakłażan doprawiony czosnkiem i octem jako zimna przystawka, aleksandryjska taameya, czyli falafel przyprawiony w nieco inny niż zazwyczaj sposób, podany jako ciepła przekąska, a na danie główne? Może molokhia z ryżem i grillowanymi przepiórkami albo hamam mahshi – nadziewane ryżem smażone gołębie (nie gołąbki, gołębie – takie, co kiedyś miały skrzydła i dziób!)?

Jeśli zostanie nam miejsce na deser, proponuję umm ali, którego choć nigdy nie mogłam spróbować (zawiera gluten), zawsze wypatruję, by nasycić chociaż oczy – pieczony przysmak z mleka, cukru i orzechów, podawany na ciepło.

 

This photo of Hadoota Masreya is courtesy of TripAdvisor

This photo of Hadoota Masreya is courtesy of TripAdvisor

photo source: hadoota masreya Facebook page

photo source: hadoota masreya Facebook page

photo source: hadoota masreya Facebook page

photo source: hadoota masreya Facebook page

photo source: hadoota masreya Facebook page

photo source: hadoota masreya Facebook page

Frevo – brazylijska churrascaria

Churrasco to portugalski i hiszpański termin odnoszący się do wołowiny i mięsa z grilla, dominujący w kuchniach krajów Ameryki Łacińskiej. Churrascaria (lub churrasqueria) oznacza steakhouse, restaurację serwującą steki.

W churrascarii mięso jest serwowane z grilla na zasadzie jedz ile możesz. Opłatę uiszczamy zazwyczaj za wejście, a przy stoliku co jakiś czas pojawia się kelner wraz z dużym „szaszłykiem”, z którego odcina kawałki mięsa i serwuje je tak długo, jak długo na naszym stoliku widnieje „zielone światło”. Światło dajemy kelnerowi zielone lub czerwone za pomocą odpowiedniej strony medalu lub innego znaku podanego razem ze sztućcami.

W Dubaju jest już kilka restauracji tego typu, odwiedziłam jednak tylko jedną z nichi mogę ją zdecydowanie polecić – Frevo w hotelu Fairmont na Palmie.

This photo of Frevo is courtesy of TripAdvisor

This photo of Frevo is courtesy of TripAdvisor

This photo of Frevo is courtesy of TripAdvisor

This photo of Frevo is courtesy of TripAdvisor

Restauracje – kuchnia regionalna

Według statystyk, w 2006 roku Dubaj zamieszkiwały dwieście dwie różne nacje. W pierwszej połowie bieżącego roku zawitało tutaj pięć i pół miliona turystów. Jest więc chyba naturalne, że taki kalejdoskop rezydentów i turystów znajduje odbicie w serwowanej kuchni. Możemy znaleźć tu tradycyjną francuską kafejkę, gwarny pub irlandzki, rodzinną włoską trattorię, swojską jadłodajnię rosyjską i wiele wiele innych.

Gdybym miała wskazać jedną restaurację, którą odwiedzić trzeba koniecznie, nie miałabym pojęcia, co zrobić. Bo jak porównać brazylijską churrascarię (Frevo) z dajmy na to tradycyjną kuchnią egipską (Hadoota Masreya)?

Gdyby natomiast ktoś zapytał mnie, gdzie w Dubaju zasmakować regionalnych specjałów, odesłałabym w dwa miejsca.

Sadaf – to miejsce oblegane przez „lokali”, w którym nie zdarzyło mi się jeszcze spotkać ekspata z Zachodu. Kuchnia perska (irańska), wystrój może nie taki, jak to sobie przeciętny turysta wyobraża, ale za to bardziej autentyczny, bo ma wydzielone pomieszczenia tzw. rodzinne, w których kobiety, które zasłaniają całą twarz, mogą zdjąć chusty i zasłonki i zjeść w zdecydowanie wygodniejszy sposób, niż robią to w miejscach publicznych.

Centrum Kultury w Bastakiya organizuje za to tradycyjne emirackie (beduińskie) posiłki, w czasie których można również porozmawiać z rdzennymi mieszkańcami Dubaju, posłuchać o ich tradycjach, zadać nurtujące pytania, a przede wszystkim zaznać tradycyjnej pustynnej gościnności.

This photo of SMCCU Sheikh Mohammed Centre for Cultural Understanding is courtesy of TripAdvisor

This photo of SMCCU Sheikh Mohammed Centre for Cultural Understanding is courtesy of TripAdvisor